Kierowanie samochodem – czy też pojazdem mechanicznym w ogólności – odbywa się w specyficznych warunkach – na siedząco, praktycznie bez ruchu. Ręce swobodnie spoczywają na kierownicy, od czasu do czasu zmieniając położenie dźwigni zmiany biegu. Do tego nogi, z których jedna musi być ciągle przygotowana na natychmiastowe wciśnięcie hamulca, a druga płynnie pracuje na pedale sprzęgła. Do tego ciągłe napięcie psychiczne wynikające ze skupienia i zachowania ograniczonego zaufania wobec innych użytkowników drogi. O ile w trakcie wyjazdu na zakupy do przysłowiowego „warzywniaka” nie są to szczególnie dokuczliwe okoliczności, o tyle w trakcie dłuższych, wielokilometrowych tras kusi, by przynajmniej stopom dać odpocząć. Będąc tyle czasu w prawie jednej pozycji nie dość, że się meczą w pełnym obuwiu, to jeszcze pocą. W końcu – co stoi na przeszkodzie, by zdjąć buty i założyć japonki tudzież postawić bose stopy?

 

Co mówi prawo?

 

Co ciekawe, kodeks ruchu drogowego nie zakazuje wprost jazdy boso ani nie wymienia warunków, jakie powinno spełniać obuwie kierującego pojazdem. Wydaje się to być kuriozalne, biorąc pod uwagę, jak wiele przepisów dotyczy kierowców, a jednak ten drobny szczegół umyka legislacji.

Co więcej, w Europie kwestia ta nie jest też jednoznacznie określona – różne prawa stosują różną strategię. We Francji i Hiszpanii przepisy jasno stanowią, że prowadzenie samochodu w klapkach czy boso jest karane grzywną w wysokości 90 € .

Z kolei w Wielkiej Brytanii, Włoszech, czy nawet u naszych zachodnich sąsiadów znad Renu, sytuacja prawna jest zbliżona do naszego kraju – przepisów w zasadzie brak.

Nie oznacza to jednak, że można bezkarnie jeździć w dowolnym obuwiu – w przypadku, gdy policja lub inne organy stwierdzą, że niewłaściwe odzienie stóp stworzyło zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym, mogą ukarać kierującego właśnie na podstawie ogólnych przepisów dotyczących bezpieczeństwa na drodze.

 

No właśnie, bezpieczeństwo…

 

Jeśli więc prawo nie stanowi przeszkody dla potencjalnego „bosaka”, to pozostaje tylko odwołać się do zdrowego rozsądku kierujących. Prowadzący samochód musi być w stanie wcisnąć pedał hamulca w miarę bezproblemowo, nawet gdy konieczne jest silne i nagłe „wdepnięcie”.

W klasycznych butach nie powinno to sprawiać trudności, ale w klapkach czy bosych stopach jest to dość niewygodne. Pedały są dość ciężkie, do tego mają powierzchnię wyżłobioną w celach antypoślizgowych. Podeszwy klapek będą się bardziej wciskać niż w podłogę, zaś kontakt ze stopami może być bolesny, a wręcz kontuzjogenny. W obu przypadkach siła nacisku na pedał jest słabsza niż butów, co ogranicza możliwości kierowania samochodem w nagłych i niebezpiecznych sytuacjach!

Kolejna wada klapek wydaje się prozaiczna, a jednak może mieć katastrofalne skutki – klapki mogą się zsunąć w trakcie jazdy i zablokować pedały w najmniej spodziewanym momencie…

Pozostawiam wyobraźni to, jak kierowcy się czują w takiej chwili…

 

Co z tego wynika?

 

Kierowcy – jeśli zależy Wam na bezpiecznym dotarciu do celu, postarajcie się znaleźć buty zapewniające wygodę i dobrą wentylację. Grubość podeszwy, według ekspertów, powinna mieścić się w przedziale 10-25 mm. W takich „laczkach” podróż będzie mniej uciążliwa, a przy tym najbezpieczniejsza!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *